10 legendarnych ról, które o mały włos byłyby grane przez innych aktorów

-

10 legendarnych ról, które o mały włos byłyby grane przez innych aktorów

Czy zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdyby w pewnych kultowych rolach wystąpili zupełnie inni aktorzy niż Ci, którzy skradli nasze serca jako dane postacie? Dla większości z nas pewnie jest to nie do pomyślenia, ale okazuje się, że czasami bardzo mało brakowało, aby ktoś inny wcielił się w Hermionę Granger czy legendarnego Michaela Corleone.
Przygotowaliśmy dziś artykuł ze zbiorem historii o tym, jak część gwiazd dużego ekranu o mały włos nie odrzuciła ról swojego życia… i co ich skłoniło, aby jednak podjąć te wyzwania.

Chris Evans, „Avengers”

© Captain America: The First Avenger / Paramount Pictures and co-producers
Czy wyobrażacie sobie, aby Kapitana Amerykę w „Avengers” zagrał ktoś inny niż Chris Evans? Okazuje się, że mało brakowało, a przystojny blondyn zrezygnowałby z tej propozycji – powodem, co ciekawe, była jego obawa przed… zbytnią popularnością!
W tym przypadku potwierdziło się, że czasem warto spytać o zdanie swoją mamę – Evans ze swoimi rozterkami zwrócił się do swojej rodzicielki, która uświadomiła mu, że takich szans na sukces (a przy okazji również na dostatnie życie) po prostu nie wolno odrzucać. I bardzo dobrze!
Reklama

Jim Carrey, „Grinch: Świąt nie będzie”

© How the Grinch Stole Christmas / Universal Pictures amd co-producers
Posępny Grinch, który nienawidzi Świąt, to efekt ciężkiej pracy Jima Carreya. Zanim jednak aktor podjął wyzwanie wcielenia się w tę postać, miał niemałe rozterki. Powodem jego początkowej rezygnacji z roli był fakt, że wcielenie się w Grincha wiązało się z długotrwałą i dość uciążliwą charakteryzacją.
Z pomocą przyszli twórcy filmu, którzy nie wyobrażali sobie w tej roli absolutnie nikogo innego. Jim Carrey otrzymał na planie specjalne wsparcie w postaci osoby, która towarzyszyła mu podczas codziennych metamorfoz i pomagała mu radzić sobie z niedogodnościami, jakie się z tym wiązały.

Jennifer Lawrence, „Igrzyska śmierci”

© The Hunger Games: Catching Fire / Color Force and co-producers
Jennifer Lawrence i historia jej roli Katniss Everdeen to kolejny przykład, że rodzice mają ogromny wpływ na wybory dzieci, nawet jeśli te dzieci to już dawno pełnoprawni dorośli. Nie każdy wie o tym, że Lawrence jest ogromną fanką kina niezależnego i w początkowej fazie swojej kariery miała ambicje, aby przyjmować tylko propozycje grania w filmach o małym budżecie, ale wielkim przesłaniu.
Matka jednak szybko sprowadziła ją na ziemię, uświadamiając, że odrzucenie roli w „Igrzyskach śmierci” to jedna z najbardziej lekkomyślnych rzeczy, jakie mogłaby zrobić w tamtym momencie. Matczyna intuicja i tym razem się nie myliła – Lawrence w roli Katniss to istny majstersztyk!
Reklama

Emma Watson, „Harry Potter” (wszystkie części)

© Harry Potter and the Goblet of Fire / Warner Bros. and cp-producers
Jeżeli wydaje Wam się, że obowiązkowa i pilna Hermiona Granger to zupełne przeciwieństwo grającej jej Emmy Watson, to… jesteście w ogromnym błędzie! Rola życia brytyjskiej aktorki absolutnie do niej pasowała – ambicje Watson dorównywały priorytetom Hermiony, i choć co prawda nie posiadała magicznej mocy, to jednak nauka i rozwój zdecydowanie były u niej na pierwszym miejscu.
Z tego powodu po czwartej części „Harrego Pottera” aktorka miała zamiar zakończyć przygodę z serią. Finalnie okazało się jednak, że aktorska kariera nie jest żadną przeszkodą w tym, aby mogła nadal się kształcić. Gwiazda pozostała Hermioną we wszystkich ekranizacjach książek J. K. Rowling, a jednocześnie udało jej się także zdobyć upragnione wykształcenie. Brawo, Emma!

Michelle Rodriguez, „Szybcy i wściekli”

© Furious 6 / Universal Pictures and co-producers
Choć Michelle Rozdriguez przed swoim udziałem w filmach z serii „Szybcy i wściekli” nie była jeszcze zbyt rozpoznawalna, i tak miała wówczas poważne wątpliwości, czy powinna przyjąć tę rolę. Powód? Aktorka narzekała na konstrukcję postaci, stwierdziła, że scenarzyści popełnili wiele błędów przy jej wymyślaniu i że generalnie nad rysem Letty należy pochylić się od nowa, zmieniając praktycznie wszystko.
Jak możemy się spodziewać, twórcy filmu byli niezbyt zadowoleni z roszczeń aktorki. Na szczęście dla niej w jej obronie stanął Vin Diesel i w zasadzie tylko dzięki niemu Rodriguez nie została wykreślona z obsady.

Al Pacino, „Ojciec Chrzestny”

© The Godfather: Part II / Paramount Pictures and co-producers
Pojawienie się legendarnego Ala Pacino na tej liście może dla wielu z Was być niemałym zaskoczeniem, ale życie pisze różne scenariusze i o mały włos, a gwiazdor nie wystąpiłby w tym kasowym hicie w reżyserii Francisa Forda Coppoli. Otóż wyobraźcie sobie, że owszem, Pacino był zachwycony fabułą filmu, ale ostrzył sobie zęby na inną rolę: chciał bowiem zagrać Sonny’ego Corleone.
Ostatecznie reżyser zdołał przekonać aktora do wcielenia się w postać Michaela Corleone, zaś rola Sonny’ego przypadła zmarłemu niedawno Jamesowi Caanowi.
Reklama

Emma Stone, „La La Land”

© La La Land / Summit Entertainment and co-producers
Choć złośliwi niekiedy uważają inaczej, prawda jest taka, że aktorstwo to dosyć ciężki kawałek chleba – oprócz oczywistych zdolności wymaga bowiem także i zdrowia psychicznego, i niezłej kondycji fizycznej, a w przypadku niektórych ról również drygu do tańca i śpiewu. Taką właśnie rolą była Mia w „La La Land”, w której wcielenie się zaproponowano Emmie Stone.
Aktorka miała wątpliwości, czy da sobie radę – w tym samym czasie bowiem grała także na Brodwayu, a na domiar złego nieco podupadła na zdrowiu. Dzięki determinacji reżysera, który nalegał na to, aby nie rezygnowała z tej propozycji, Stone nie tylko ma na koncie kolejną fantastyczną kreację, ale także do kolekcji jej nagród dołączyło jedno z najbardziej prestiżowych wyróżnień: Oscar w kategorii „Najlepsza aktorka”.

Peter Dinklage, „Gra o tron”

© Game of Thrones / Home Box Office (HBO) and co-producers
Tyrion Lannister ma twarz Petera Dinklage’a i fani „Gry o tron” z pewnością nie wyobrażają sobie, że mogłoby być inaczej. Prawda jednak jest taka, że aktor miał wiele wątpliwości, zanim zdecydował się przyjąć tę rolę. Co było powodem? Dosyć określona fizyczność Petera wzbudzała w mężczyźnie obawy, że w serialu z gatunku fantasy twórcy obsadzą go zapewne w roli… krasnoludka.
Taka wizja niespecjalnie przypadła mu do gustu, dlatego w pierwszym odruchu chciał powiedzieć „nie”. Producenci zachęcili go jednak do przeczytania scenariusza i gdy dowiedział się więcej o postaci Lannistera, odetchnął z ulgą i postanowił podjąć rękawicę.
Reklama

Richard Gere, „Pretty Woman”

© Pretty Woman / Touchstone Pictures and co-producers
Opowieść o współczesnym Kopciuszku z pewnością nie byłaby taka sama bez odtwórców głównych ról, Julii Roberts i Richarda Gere’a. Choć trudno w to teraz uwierzyć, przed rozpoczęciem zdjęć mężczyzna jednak kręcił nosem na całokształt scenariusza. Według niego przedstawiona w nim historia była po prostu nudna, a postać, w którą miał się wcielić, nie reprezentowała sobą tego, co Gere uważał za wartościowe.
Tajną bronią producentów był wówczas nikt inny jak filmowa partnerka aktora, czyli Julia Roberts. Jej argumenty (a może wrodzony urok osobisty?) sprawiły, że Richard Gere kompletnie zmienił swój pogląd na fabułę „Pretty Woman” i postanowił przyjąć rolę, która nawet po latach wciąż sprawia, że rzesze fanek wzdychają z rozmarzeniem do telewizora.

Leonardo DiCaprio, „Titanic”

© Titanic / Twentieth Century Fox and co-producers
Aktorskie ambicje często bywają niezłym sitkiem, jeśli chodzi o dobór ról, ale w przypadku Leonarda DiCaprio zbytnia wybredność o mało co nie pozbawiła go jednej z ról życia. Po pierwszym przeczytaniu scenariusza „Titanica” w reżyserii Jamesa Camerona stwierdził, że jest to banalny melodramat, który nijak ma się do jego aspiracji – aktor bowiem wolał wyzwania o bardziej wzniosłym, dramatycznym charakterze.
Nie bez znaczenia było tu jednak doświadczenie i charyzma reżysera – Cameron wziął aktora na bok i wytłumaczył mu, że „Titanic” nie jest kolejną tanią opowiastką o miłości, lecz poważnym przedsięwzięciem, które otworzy mu wiele drzwi. Dzięki temu DiCaprio, choć w filmie pożegnał się z życiem, mógł przywitać sławę, splendor… i miliony dolarów.
Które z powyżej wspomnianych filmów są Waszymi ulubionymi? Dajcie znać w komentarzach!
Źródło: brightside.com

Udostępnij

Ostatnie posty