21 ekranowych postaci, które wraz z upływem czasu bardzo się zmieniły

21 ekranowych postaci, które wraz z upływem czasu bardzo się zmieniły

Uwielbiamy postacie, które naprawdę się rozwijają – niezależnie od tego, czy stają się bohaterami czy czarnymi charakterami. Czasami jednak postacie te zachowują się bardzo nie na miejscu, tak jakby ich wcześniejszy rozwój kompletnie miał miejsca. Z perspektywy widza jest to naprawdę wkurzające!
Oto 21 przypadków, w których postacie w pewnym momencie zaczęły się zachowywać tak, jakby totalnie postradały zmysły.

Reklama

1. Cordelia z „Buffy: Postrach wampirów”

Cordelia miała jedną z najlepiej rozwiniętych postaci w „Buffy: Postrach wampirów”, więc oglądanie całego sezonu, w którym ta bohaterka zaczyna zachowywać się zupełnie nie po swojemu, było po prostu okropne. Oczywiście później okazało się, że Jasmine w zasadzie przejęła umysł Cordelii, ale nie zostało jasno ustalone, w którym momencie się to wydarzyło (jeśli było to po tym, jak odzyskała wspomnienia, to znaczy, że pocałowała Connora, wciąż będąc Cordelią, czego totalnie nie wyobrażamy sobie w jej przypadku, nawet jeśli została pozbawiona pamięci). Całkowicie podważono też jej moce, każąc Skipowi powiedzieć, że wszystko, co spotkało Cordelię, zostało zaplanowane po to, by Jasmine mogła się urodzić, a Cordelia wcale nie zasługiwała na bycie siłą wyższą.

2. Haley we „Współczesnej rodzinie”

Haley tak wspaniale rozwijała się prywatnie i zawodowo, a potem utknęła z Dylanem, który wydawał się kompletnie niedojrzały. Choć nie ma nic złego w ustatkowaniu się z chłopakiem ze szkoły i posiadaniu z nim dzieci, pod koniec serialu Haley pod wieloma względami powróciła do tego, kim była w liceum – zupełnie jakby jej rozwój kompletnie nie miał miejsca.
Reklama

3. Jaime w „Grze o tron”

Jaime bardzo się rozwinął w trakcie serialu, więc (podobnie jak wszystko inne w 8. sezonie) jego powrót do Cersei wydawał się wyjątkowo pochopny. Może i moglibyśmy podejrzewać, że do niej wróci, ale nie w taki sposób! Wyglądało to tak, jakbyśmy widzieli Jaimego, którego poznaliśmy w początkowych sezonach. Podejrzewaliśmy raczej, że odsuwa Brienne tylko dla zmyłki i zamierza doprowadzić do upadku Cersei, więc kiedy naprawdę wrócił, by umrzeć razem z nią, byliśmy mocno zawiedzeni.

4. Daenerys w „Grze o tron”

Nie da się mówić o „Grze o tron”, nie wspominając o Daenerys. Można było się spodziewać, że jej losy ostatecznie potoczą się w taki sposób, w jaki się potoczyły, ale stało się to tak szybko, że odnieśliśmy wrażenie, jakbyśmy w ostatnich kilku odcinkach oglądali całkowicie inną postać. Daenerys z pewnością była kiedyś zdolna do zrobienia tego, co zrobiła w finale, ale na pewno nie tak szybko. Podjęcie tak drastycznych działań sprawiło, że poczuliśmy się tak, jakby twórcy kompletnie zignorowali cały rys tej postaci ze wszystkich poprzednich sezonów.

5. Rachel z serialu „Pogoda na miłość”

Rachel przeszła wspaniałą, choć niewielką, ewolucję. Pod koniec 4. sezonu nie była co prawda diametralnie inną osobą niż w 3. sezonie, ale widać było, że dojrzała i bardziej troszczy się o ludzi. Ciężko było patrzeć na jej napaść na Brooke i transformację w sezonie 5., ale przynajmniej było to w pewien sposób spójne z jej losami. Dla kontrastu, kiedy wróciła w 7. sezonie, nie miała absolutnie żadnych cech, które mogłyby ją „uniewinnić”. Nie miała żadnej głębi ani refleksji i została wykorzystana jako dwuwymiarowy czarny charakter, który miał posłużyć do dalszego rozwoju postaci Dana, dosłownego mordercy. Aha, i jeszcze zabiła dzieciaka, żeby miał serce! To nie jest Rachel, jaką znaliśmy…
Reklama

6. Steve w „Avengers: Endgame”

Świat, w którym Steve zostawia Bucky’ego w teraźniejszości i udaje się do alternatywnej linii czasowej, by żyć z alternatywną wersją Peggy, jest dla nas nie do zaakceptowania. To było całkowicie sprzeczne z jego podejściem do nauki życia w teraźniejszości i tak naprawdę ze wszystkim, co reprezentuje w kwestii lojalności i pomocy innym. Wygląda to również tak, jakby porzucił pamięć o Natashy, jednej ze swoich najlepszych przyjaciółek.

7. Diego w „The Umbrella Academy”

Wydawało się, że Diego bardzo rozwinął swoją postać w 1. sezonie, ale w 2. stał się już tylko cieniem dawnego siebie, który często wykorzystywany był jako postać komiczna, a nie jako silny, wielowymiarowy bohater. W pewnym sensie tak samo stało się z Lutherem.

8. Dan w „Plotkarze”

Nie zaprzeczamy, że Dan od 1. do 5. sezonu niesamowicie się rozwinął, ale w 6. sezonie stał się niemal zupełnie inną osobą. Był strasznym dupkiem, a mimo to naprawdę wierzył, że jest super, i w końcu sprawił, że wszyscy inni też w to uwierzyli. Wolelibyśmy, żeby raczej zaakceptowali czarny charakter Dana i przyznali, że był gorszy od każdego z nich. Niestety, to wszystko wydawało się strasznie fałszywe i nie pasowało do postaci, jaką Dan był wcześniej.
Reklama

9. Daya w „Orange Is the New Black”

Daya wiele przeszła i nie przeszkadzało nam, że jej wątek rozwijał się aż do 6. sezonu. Stała się jednak zupełnie inną osobą i choć trudno nam rozstrzygnąć, czy było to uzasadnione, to i tak frustrujące było oglądanie, jak cały rozwój jej charakteru odchodzi w zapomnienie. Domyślamy się, że to się zdarza w prawdziwym życiu, ale mimo wszystko jesteśmy na nie.

10. Sherlock w „Sherlocku”

Sherlock doskonale rozwinął się w sezonach 1. i 2., jednak w sezonie 3. zachowywał się tak, jakby znów wrócił do poprzedniej wersji siebie. Całkowicie pominął to, co zrobił Johnowi, i nie wykazał się żadną inteligencją emocjonalną – w przeciwieństwie do sezonu 2., w którym był o wiele bardziej świadomy i rozumiał reakcje i emocje Johna (nawet wykorzystał tę wiedzę, by odepchnąć Johna i sprawić, by ten uwierzył, że Sherlock nie żyje).

11. Clay w „13 powodów”

Szczerze mówiąc, polubiliśmy go w pierwszym sezonie – świetnie wcielił się w rolę outsidera, kibicowaliśmy mu w odkryciu prawdy i wydawało się, że z biegiem czasu naprawdę dojrzewa. Potem jednak stał się zbyt zadufany w sobie, jednocześnie coraz bardziej upodabniając się do ludzi, których początkowo nienawidził – tak jakby wcześniejsze doświadczenia nic go nie nauczyły.
Reklama

12. Elena w „Pamiętnikach wampirów”

Przeczuwaliśmy, że Elena wróci do tego, kim była pod koniec 6. sezonu, ale przez większą część sezonów 5. i 6. nie zachowywała się w typowy dla siebie sposób. Cieszyło nas, że jest z Damonem, ale mieliśmy wrażenie, że już od 4. sezonu bardzo się zmieniła i że zmiana ta nie wynikała tylko z faktu, że stała się wampirem. Na przykład opowiadała Caroline, która uległa przemianie, jak wspaniałe jest bycie wampirem – cóż, w 2. sezonie dosłownie płakała nad tym, że nigdy nie chciała nim być, zaś w 6. sezonie również wyraźnie jej to przeszkadzało. Stała się też równie toksyczna jak Damon. z którym była w związku, i przestała być Eleną, którą znaliśmy – zupełnie jakby ich charaktery za bardzo się wymieszały.

13. Kate w „Zagubionych”

Nawet Evangeline Lilly nie była zadowolona z rozwoju Kate – powiedziała: „Czułam, że staje się coraz bardziej przewidywalna i obcesowa. Czułam, że moja postać przeszła od autonomii – posiadania własnej historii, własnej podróży i własnych planów – do uganiania się po wyspie za dwoma mężczyznami, i to cholernie mnie irytowało”. Tak wiele jej wyborów wydawało się być powiązanych z Sawyerem i Jackiem – na przykład kiedy wróciła, by uratować Jacka, a sama została schwytana. Naprawdę frustrował nas też jej brak troski o tych, którzy po powrocie nadal są na wyspie (choć wiemy, że chciała chronić Aarona). Podsumowując, nie sprawiała już wrażenia tej samej odważnej postaci, co w sezonie 1.

14. Harry w filmie „Harry Potter i przeklęte dziecko”

Nie chodzi nam o Harry’ego z filmów czy książek, ale o Harry’ego z „Przeklętego dziecka”, która – technicznie rzecz biorąc – nie jest filmem ani serialem, ale sztuką. Zaliczamy go jednak do tego grona, ponieważ znamy go głównie z filmów i książek. Niektóre z rzeczy, które mówi do Albusa w musicalu, to po prostu teksty, które kompletnie nie pasują do znanego nam Harrego. Ron też jest naprawdę niepodobny do samego siebie i ogólnie rzecz biorąc, według nas nie jest to zbyt trafione przedstawienie wszystkich postaci.
Reklama

15. Rey w filmie „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie”

Rey z „Przebudzenia Mocy” NIGDY nie pocałowałaby Kylo. W „Skywalker. Odrodzenie” wydawała się być totalnie inną postacią i według nas wcale zasłużyła na to, by na końcu nazwać się Skywalkerem – i o co chodzi z tym zakopywaniem przez nią mieczy świetlnych? Tak wiele jej działań nie pasowało zarówno do Rey, jak i do całej serii, a ona sama nie była już tą samą postacią, co w pierwszym filmie.

16. Matt w serialu „Pamiętniki wampirów”

Rozwój Matta był chyba nie do końca przemyślany. Z troskliwego brata i chłopaka stał się znienawidzonym wampirem, a stało się tak chyba tylko dlatego, że nie wiedziano, co jeszcze można zrobić z tą postacią, i postanowiono stworzyć kolejnego antagonistę. Pod koniec był znowu dobrym człowiekiem, mimo że pomógł porwać i zaatakować Caroline, Stefana i Damona dla Rayny oraz zabił własną żonę. Generalnie żaden z jego wątków w późniejszych sezonach nie miał sensu.

17. Cindy w „Orange Is the New Black”

Cindy świetnie sprawdzała się w roli komediowej, jednak w kolejnych sezonach stała się bardziej poważna. Uwielbialiśmy jej relacje z Suzanne i Taystee oraz nawrócenie na judaizm, ale wkręcanie Taystee w jej świadectwo… to nie pasowało do charakteru Cindy i oglądanie tego było wręcz irytujące. Nigdy tego nie naprawiła i wydaje się, że jej historia nie ma żadnego konkretnego rozwiązania.

18. Rachel w „Glee”

Wydawało się, że Rachel odnalazła samą siebie i przeszła długą drogę w kwestii swoich przyjaźni, pozostając jednocześnie tą niesamowicie ambitną (a przy tym bardzo upartą) postacią. Kiedy jednak spełniła swoje życiowe marzenie o zagraniu w „Funny Girl” i wyjechała, by wystąpić w jakimś programie telewizyjnym, mieliśmy wrażenie, że zupełnie przestała słuchać swoich przyjaciół, a jej wcześniejszy rozwój nic nie znaczył.
Reklama

19. Rachel z serialu „Przyjaciele”

Ta scena nadal bardzo nam się podoba, ponieważ jest niezwykle romantyczną niespodzianką i sprawia wrażenie, jakby spinała całą serię. Sam pomysł, że Rachel wysiada z samolotu i rezygnuje z wymarzonej pracy w Paryżu, by być z Rossem, naszym zdaniem był jednak średnio trafiony. Nie wydaje nam się, żeby było to odpowiednie dla jej rozwoju osobistego, a Ross tak naprawdę nie przeszedł wystarczająco dużo, żeby to jakoś sensownie uzasadnić. Nie zrozumcie nas źle – bardzo chcieliśmy, żeby w końcu byli razem, i cieszy nas, że tak się stało, ale po latach irytujące jest to, że Rachel musiała zrezygnować ze swoich marzeń… i wątpliwe, żeby osobiście wyszło jej to na dobre.

20. Anya w serialu „Buffy: Postrach wampirów”

Anya przeszła drogę od prawdziwego demona do wartościowej części całej ekipy. Chociaż rozumiemy, że początkowo znów stała się demonem po tym, jak Xander zostawił ją przed ołtarzem (kolejny irytujący moment cofnięcia się w rozwoju postaci), trudno uwierzyć, że posunęłaby się do tego, co zrobiła w 7. sezonie. Nagle przestało jej zależeć na Scooby Gangu (poza Xanderem) i nie przeszkadzało jej mordowanie ludzi – nie brała za to odpowiedzialności aż do momentu, gdy Buffy próbowała ją za to zabić. Gdy zaś umarła w finale, wyglądało to tak, jakby została odsunięta na boczny tor, a potem leniwie uśmiercona w jednosekundowej „bohaterskiej” scenie, która nie nadała jej postaci żadnego ostatecznego kształtu.

21. Toph w „Legendzie Korry”

Nie ma mowy, żeby Toph, którą znamy, była osobą, która porzuciłaby swoje dzieci i pozwoliła im znienawidzić siebie nawzajem! Tak samo z pewnością nie zostawiłaby rodzin swoich przyjaciół i Avatara, aby musieli radzić sobie sami. Nie podobało nam się, jak późno pojawiła się w tej animacji i jak bardzo zamknęła się w sobie. Jasne, zabawnie było oglądać Toph jako zrzędliwą staruszkę, ale przecież była kimś więcej niż tylko przebojową starszą panią.
Jakie inne postacie według Was zostały źle przedstawione w swojej dalszej historii? Dajcie znać w komentarzach!
Źródło:buzzfeed.com