Wzruszająca historia 40-letniej matki dziecka z zespołem Downa, która samodzielnie podjęła decyzję o ciąży

Wzruszająca historia 40-letniej matki dziecka z zespołem Downa, która samodzielnie podjęła decyzję o ciąży

Jeszcze całkiem niedawno o późnym macierzyństwie nie mówiło się zbyt często – przeszkodą było zarówno ryzyko urodzenia dziecka z zespołem Downa czy innymi schorzeniami, jak i powszechna niechęć społeczeństwa do starszych matek. To jednak powoli się zmienia i coraz więcej kobiet po 40. roku życia postanawia urodzić dziecko – ba, nawet te, które żyją jako zdeklarowane singielki! Jedną z nich jest Michele Elizaga, której w życiu do szczęścia brakowało jedynie dziecka. Postanowiła więc spełnić swoje marzenie, jednakże jej syn urodził się z zespołem Downa.
Nie mogliśmy pozostać obojętni po poznaniu historii Michele – koniecznie poczytajcie i dowiedzcie się więcej o jej drodze do bycia matką, która samodzielnie wychowuje syna z zespołem Downa.
Reklama

Przełomowa czterdziestka

© micheleelizaga / Instagram
Znacie to uczucie, kiedy wszystko wokół mówi Wam, że dany moment to idealny czas na zmiany? Zapewne podobne odczucia towarzyszyły Michele, kiedy zdmuchiwała 40 świeczek na torcie urodzinowym. Jak wspomina, jej wszystkie siły skupiały się wówczas na poszukiwaniach partnera, jako że kobieta od lat pozostawała singielką. Za sprawą przyjaciółki, która zasugerowała jej, że może przecież zostać matką bez posiadania stałego partnera, Michele zdecydowała się na ten krok dosłownie z dnia na dzień.

Trudne początki

© micheleelizaga / Instagram
Po podjęciu decyzji pojawiło się kolejne pytanie: w jaki sposób Michele ma zajść w ciążę, skoro nie ma męża ani chłopaka? Możliwości było wiele, ale ostatecznie kobieta wybrała tzw. inseminację domaciczną, czyli wstrzykiwanie nasienia bezpośrednio do jamy macicy. Jak wspomina, cała procedura trwała kilka minut i była zupełnie bezbolesna.
Reklama

© micheleelizaga / Instagram

© micheleelizaga / Instagram
Marzenia o byciu mamą wkrótce się ziściły: Michele urodziła synka, któremu nadała imię Matthew. Z uwagi na fakt, że poród odbył się poprzez cesarskie cięcie, kobieta mogła go objąć dopiero po wybudzeniu się ze znieczulenia ogólnego. Otrzymała wówczas informację, że chłopiec został zdiagnozowany z zespołem Downa. Kobieta jednak była tak szczęśliwa z obecności chłopca w swoim życiu, że z pokorą pogodziła się z jego stanem i postanowiła zrobić wszystko, aby zapewnić mu wspaniałe życie.

Obawy przed reakcją najbliższych

© micheleelizaga / Instagram
Choć rodzice Michele są najbliższymi jej osobami, tak naprawdę poinformowanie ich o ciąży było dla kobiety niemałym wyzwaniem. Miała bowiem świadomość, że mogą zareagować różnie – w końcu rzadko się zdarza, aby samotna 40-latka decydowała się na ciążę. Ich początkowy szok został jednak szybko zastąpiony czystą radością, co uspokoiło Michele i sprawiło, że odważyła się poinformować o ciąży również przyjaciół i znajomych.
Reklama

© micheleelizaga / Instagram

© micheleelizaga / Instagram
Tata Michelle był wspaniałym i kochającym dziadkiem dla Matthew. Niestety jakiś czas temu zmarł.

Blaski i cienie macierzyństwa

© micheleelizaga / Instagram
Michele nie upiększa rzeczywistości na siłę – otwarcie mówi o tym, że bycie samodzielną matką to wyzwanie zarówno pod względem fizycznym i psychicznym, jak i emocjonalnym, a jednocześnie jest to najpiękniejszy stan na świecie. Musiała jednak dość szybko odnaleźć się w tej rzeczywistości, aby po niecałym pół roku wrócić do pracy i zapewnić synowi dostatnie i spokojne życie.
Reklama

© micheleelizaga / Instagram

© micheleelizaga / Instagram
Bycie matką dało Michele mnóstwo zaskakujących korzyści, na przykład jak ta, że praktycznie urodziła sobie najlepszego przyjaciela i kompana codzienności. Kobieta jest bowiem zagorzałą fanką pieszych wędrówek po górach, a dzięki zakupieniu specjalnego nosidełka może teraz maszerować razem z synem. Ma także ogromne oparcie w młodszej siostrze, która wspiera ją i pomaga na co dzień.
Reklama

Przekaz od Michele dla wszystkich matek

© micheleelizaga / Instagram

© micheleelizaga / Instagram
Decyzja Michele o zostaniu samodzielną mamą nie była prosta, ale była przede wszystkim jej własna – podjęta w zgodzie ze sobą, głosem serca i priorytetami. Choć droga, którą obrała, nie jest prosta, wciąż powtarza, że to było najlepsze, co mogła zrobić. Ma także radę dla świeżo upieczonych matek: „Nie bójcie się prosić o pomoc – nie musicie zawsze być superbohaterkami”.

Czy uważacie, że samotne macierzyństwo to prawdziwy akt odwagi? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!
Źródło: brightside.com